Spóźniony narzeczony

Szczęśliwi czasu nie liczą, o czym przekonał się pewien dwudziestolatek. Wracając od dziewczyny spóźnił się na autobus. Od domu dzieliło go kilkadziesiąt kilometrów. Na piechotę chciał pokonać dystans Bartoszyce - Olsztyn. To jakieś siedemdziesiąt kilometrów. Rozgrzewało go nie tylko uczucie. Żeby nie zamarznąć, kupił koc.

Zobacz więcej